Agroturystyka

Agroturystyka

Pięć lat temu miałam kryzysową sytuację, która zmusiła mnie do poszukiwania noclegu na Mazurach za Ełkiem. Zupełnie przypadkiem trafiłam na kwaterę do Sołtysa pewnej malutkiej wsi. Sołtysem była żwawa Pani po pięćdziesiątce a jej małżonek zajmował się dbaniem o gości ulokowanych w czystych, słonecznych i kolorowych pokoikach na poddaszu starego, wiejskiego domu. Okazało się, że przykra przygoda skończyła nadzwyczaj przyjemnie, wiadomo – niemiłe przyjemnego początki. Zaraz po zostawieniu rzeczy udałam się do sklepu i żeby zalać smutki poprosiłam o małą Łomżę. Sprzedawca obrzucił mnie uważnym spojrzeniem i zapytał „na miejscu?”. Byłam tak zaskoczone pytaniem, że bez wahania odpowiedziałam „tak”. Wzięłam swoją, odkorkowaną już butelkę i sącząc napój usiałam na kamiennej ławeczce przed sklepem. Ponieważ wszyscy wiedzą, że to świństwo pozwolić kobiecie pić samej przysiadło się do mnie rozentuzjazmowane stadko gęsi. W tym to doborowym i gęgającym towarzystwie wypiłam swoje pierwsze piwo pod sklepem. W radosnym nastroju udałam się na swoją kwaterę, gdzie zostałam zaproszona do uczestniczeniu w postrzyżynach owiec a po ciężkiej pracy spędziłam uroczy wieczór z gospodarzami racząc się domową nalewką. Od tego czasu jestem głębokim i dożywotnim fanem agroturystyk.